Paradiso, czyli ŚDM po polsku

(fotorelacja na końcu artykułu)


“Obudź się do życia”, pod tym właśnie hasłem przebiegało tegoroczne spotkanie młodych chrześcijan na Świętej Górze na terenie Klasztoru Księży Filipinów w Gostyniu. Podczas trwania Paradiso w moim sercu wzrosła nadzieja, że Kościół ma przyszłość, a tą przyszłością są młodzi ludzie, którzy pragną wspólnie iść za Jezusem, pragną wspólnie wyznawać i przekazywać swoją wiarę innym, świadczyć przykładem i samym sobą. To właśnie jest marzenie “młodego Kościoła”, które rodzi się nie tylko w moim sercu, ale w każdej posłanej osobie, głoszącej Naukę Chrystusa.


Tegoroczne Paradiso, było moim pierwszym i zapewne nie ostatnim, miałem okazję poznać masę wspaniałych ludzi, którzy podobnie jak ja pragną wspólnego dobra Kościoła, ale przede wszystkim miałem okazję zbliżyć się do Boga i usłyszeć co chce powiedzieć do mnie przez inne osoby.


Wszyscy jesteśmy narzędziami w rękach Boga, i to właśnie przez nas Bóg działa dla innych.

Podczas tych kilku dni nie tylko wspólnej integracji, modlitwy, ale obserwacji innych młodych chrześcijan pragnę wyróżnić kilka punktów, które składają się na moje przemyślenia.


Potrzeba wspólnoty


Każdy z nas potrzebuje kontaktu, pewnego związku czy środowiska, w którym mógłby zabierać głos. Pierwsze co dostrzegłem po przyjeździe na miejsce to ogromna otwartość na drugą osobę, bez krępacji i przede wszystkim z uśmiechem na twarzy, którego tak często nam brakuje. Właśnie taką potrzebę wspólnoty dostrzegłem na Paradiso, potrzebę bycia razem, potrzebę zabrania głosu, potrzebę Boga. Szczególnie w czasach, kiedy bycie chrześcijaninem, bycie w Kościele jest wytykane.


Każdy z nas jest inny, ale łączy nas wspólna więź z Chrystusem.


fot. Magda Karolczak


Potrzeba zabrania głosu


Po raz pierwszy od dłuższego czasu dostrzegłem, że jest mnóstwo osób takich jak ja, które pragną rozmawiać, nie tylko o tym, co dobre, ale również o tym, co gorszy dzisiejszy Kościół. W ich sercach dostrzegalna jest silna potrzeba dialogu. Pomyślmy, jak ma zachować się dzisiejsza młodzież, kiedy najbliższe im środowiska odsuwają się od nich z powodu przynależności do Chrystusa, jak ciężko jest dziś młodej osobie wyznawać swoją wiarę, kiedy zwykły mały gest mierzony jest dużymi surowymi oczami społeczeństwa, kiedy to w sugerowanym przez społeczeństwo stylu życia nie ma miejsca dla Boga - jak wobec tego wszystkiego mają zachować się rzeszę młodych ludzi, którzy wspólnie i otwarcie pragną wyznawać swoją wiarę?



fot. Magda Karolczak


Potrzeba Boga


Te kilka dni pomogło mi zrozumieć, jak wielu jest ludzi, którzy odczuwają tę samą potrzebę Boga. Tę samą chęć dzielenia się Nim z innymi na różne sposoby. Jestem całkowicie pewny, że dziś do młodych przestarzała nauka nie trafia, potrzeba czegoś nowego, czegoś, co pozwoli poznać i pokochać Jezusa. Wspólnie powinniśmy się zastanowić jak przekazywać naszą wiarę innym, w jaki sposób robić to najlepiej. To jest nasza misja, nasz cel, który powinniśmy spełnić.


Bóg szuka każdego z nas, tylko my czasami nie pozwalamy mu się odnaleźć.


fot. Magda Karolczak


Duch Synodalny


Podczas trwania Paradiso w mojej głowie przebijała się synodalna myśl wspólnej drogi. Widząc grupy młodych ludzi, dostrzegłem, że to Bóg właśnie przez nich mówi jak chce, aby wyglądał dziś jego Kościół, aby był pełen miłości, zrozumienia, aby głosił, aby wychodził z pomocą do wszystkich, którzy Go potrzebują - to wszystko zobaczyłem w ludziach, którzy razem ze mną uczestniczyli w tym pięknym wydarzeniu.


Paradiso jest miejscem, gdzie na nowo rodzi się “młody Kościół”, gdzie na nowo rodzi się nadzieja, że może być lepiej.


fot. Magda Karolczak


Komentarza udzielił mi również Arcybiskup Metropolita Łódzki Grzegorz Ryś:


Red: Co Biskup myśli widząc tak pełno młodych ludzi, którzy nie tylko tutaj wspólnie spędzają czas, integrują się, ale mają wspólne pragnienie pójścia za Jezusem, pragną wyznawać swoją wiarę wspólnie i nie wstydzą się tego przed innymi, szczególnie, że teraz w Kościele mamy trudny czas w relacjach Kościoła z młodzieżą.


Arcybiskup Metropolita Łódzki Grzegorz Ryś: Myślę, że myśli dwie rzeczy. Pierwsza, że jest bardzo szczęśliwy, nie przepuszczam żadnej okazji, kiedy mogę się spotkać z młodymi, zwłaszcza kiedy to Ci młodzi sami się właściwie organizują i pokazują jak im zależy, na doświadczeniu wiary. Wprost nie wyobrażam sobie, żeby nie skorzystać z takiego zaproszenia. To dotyczy nie tylko młodych, to dotyczy w ogóle wydarzeń rozmaitych w Kościele. Duchowni często narzekają, że gdzieś ludzi nie ma, ale tam, gdzie ludzie są, nie ma duchownych. Zawsze sobie o tym myślę na przykład jak się zaczyna czas pielgrzymek pieszych. No to zawsze jest z każdej diecezji dobre kilka tysięcy ludzi wędruję na Jasną Górę. Nieraz jest niesłychanie trudno znaleźć księży, którzy się zdobędą na to, żeby z tymi ludźmi pójść, no i to jest ogromny paradoks, bo to jest nieraz mówię kilka tysięcy ludzi, którzy chcą pięć, sześć dni wyrwać ze swojego urlopu wakacyjnego, oddać je Panu Bogu, poświęcić je na modlitwę, słuchanie słowa, na przeżywanie Liturgii, bardzo często na spowiedź i to jakąś taką generalną. Nie wyobrażam sobie, jakie trzeba mieć motywy, żeby powiedzieć ludziom - "Nie". Dlatego jak się widzi takich młodych ludzi jak tu, to myślę, że każdy Biskup powinien się cieszyć, nawet nie taką grupą jak miałem ostatnio spotkanie z młodymi w Piotrkowie, na które to spotkanie przyszło może dwadzieścia pięć, trzydzieści osób młodych. No i co z tego, że dwadzieścia pięć, bardzo dobrze, że dwadzieścia pięć, są czegoś szukają, najważniejsze, żeby z nimi być. Druga rzecz, którą myślę, jest taka, czy wyjedziecie stąd z myślą, że jesteście posłani. To się trochę wiąże z tym co mówiłeś, że nie jest łatwo teraz być młodym człowiekiem w Kościele, powiedziałeś, że młodym z Kościołem nie jest najłatwiej. To prawda, natomiast myślę, że wam też tutaj zgromadzonym zależy na waszych przyjaciołach, kolegach, dziewczynach, chłopakach, są bardzo różne sytuacje, gdzie nieraz najbliżsi wam ludzie są na duży dystans do Kościoła. Pytanie jest czy to, co przeżyjecie tutaj będzie w was tak mocne, że będziecie chcieli się tym dzielić. Więc wasze doświadczenie wiary, wzmocnienie wiary to jest jedno, ale wasze posłanie do innych to jest drugie. Myślę, że coś z tego czujesz jak prowadzisz stronę, na której dzielisz się swoją wiarą, z taką intencją, żeby to dotarło choćby do ludzi bierzmowanych. To właśnie o to idzie, żeby się nie zamknąć ze swoją wiarą we własnej prywatności, tylko mieć to przeświadczenie o byciu posłanym. Te spotkania mają wielki sens, po pierwsze z racji na tych, którzy w nich uczestniczą, a po drugie z racji na tych, do których oni mogą potem dotrzeć. Z tego, co wiem Paradiso przed pandemią gromadziło więcej młodych. Tutaj księża mówili około ośmiuset. Nie chodzi o to, żeby targać szaty i się zastanawiać co się stało, tylko raczej zastanawiać się do przodu jak zaprosić następnych, no i to zaproszenie tak naprawdę najskuteczniejsze będzie, jeśli pójdzie przez was, taka jest prawda. Znaczy, jeśli każdy z was na przykład przyjedzie tu za rok i jeszcze kogoś ze sobą przywiezie, to w ciągu trzech lat będziecie mieć z powrotem te osiemset osób, albo i więcej. Na pierwsze wyczucie, to właśnie takie dwie myśli są.


Red: Dziękuję bardzo!



fot. Magda Karolczak


Podczas Paradiso rozmawiałem również z Agatą i Erykiem, czyli ze współorganizatorami tego cudownego wydarzenia, aby dowiedzieć się trochę więcej, jak to wszystko wygląda od drugiej strony.


Red: Powiedzcie na początek czym jest Paradiso?


Eryk: Zaczynając od początku, Paradiso są to Archidiecezjalne Dni Młodych na Świętej Górze w Gostyniu, czyli jest to takie coroczne wydarzenie, które jest pokłosie Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku. Jest to takie szczególne wydarzenie, szczególne dni, gdzie młodzież z całej Archidiecezji zjeżdża się do Gostynia na Świętą Górę, do Księży Filipinów i tutaj przeżywamy niesamowity czas na modlitwie, na Eucharystii, na wspólnocie i na dobrej zabawie i warsztatach tak naprawdę.



fot. Magda Karolczak


Red: Czemu akurat Święta Góra?


Eryk: Myślę, że Gostyń został wybrany z wielu powodów. Jednym powodem na pewno jest po prostu znajomość obecnego księdza proboszcza z księdzem duszpasterzem Archidiecezjalnego Duszpasterstwa Młodych Jordan, oni są po prostu znajomymi i to na pewno ułatwia. Drugą sprawą na pewno jest to, że mamy tu warunki. Mamy tu miejsce na pole namiotowe, mamy tu miejsce na wydawanie jedzenie, przygotowywanie tego jedzenia, pokoje dla sióstr, pokoje dla księży. Tu po prostu jest na to miejsce. A trzecim powodem jest klimat. Święty Filip Neri, który jest patronem młodzieży oraz Matka Boża Świętogórska, która ze swojego obrazu spogląda na nas, ma nas w swojej opiece i myślę, że bardzo się nami opiekuje.


Red: Spójrzmy na Paradiso “od kuchni” Jak wygląda realizacja tego wydarzenia? Kto to w ogóle organizuje, jakie grupy, wspólnoty, ile osób?


Agata: Ogólnie realizacją Paradiso od strony bardziej takiej logistycznej zajmuje się Duszpasterstwo Młodzieży Archidiecezji Poznańskiej Jordan na czele z księdzem Arkiem. A tutaj wszystkimi sprawami technicznymi zajmujemy się praktycznie w całości my, czyli Duszpasterstwo Strych. Zajmujemy się tym, żeby wszystko funkcjonowało.


Eryk: Ja myślę, że w organizację taką logistyczną zaangażowanych jest kilkanaście osób, w organizację tą praktyczną, to jest już kilkadziesiąt osób, które pracują tu od wielu, wielu tygodni, żeby to Paradiso było gotowe.


Red: Kiedy zaczęliście przygotowania?


Eryk: Prawdziwie przygotowania rozpoczęliśmy już we wrześniu zeszłego roku. Jeżeli chodzi o te przygotowania, które już realnie prowadzą do tego co tutaj się dzieje i co tutaj mamy to myślę, że jest to grudzień. Za to my jako Duszpasterstwo Strych tutaj prace mamy od dwóch miesięcy. Od dwóch miesięcy wyrywamy chwasty, przenosimy stoły, myjemy podłogi, okna itd…


Agata: Malujemy ławki…


Red: Macie co robić. Powiedzieliście czym jest Paradiso tak oficjalnie, ale czym dla was jest Paradiso?


Agata: Dla mnie Paradiso bez wątpienia pomaga w umacnianiu relacji z Bogiem. Fajnie jest w tych trudnych czasach spotkać się z innymi osobami, które mają takie same poglądy jak ty, taką samą wiarę. Też Paradiso, oprócz tego, że ubogaca duchowo, również pomaga nam w rozwijaniu swoich talentów, ponieważ mieliśmy opcję wybrania tu trzydziestu dwóch warsztatów i myślę, że każdy znalazł coś dla siebie. Myślę, że głównie to spotkanie z drugim człowiekiem.


Red: Ok, a dla Ciebie Eryk?


Eryk: Ja myślę, że Paradiso jest dla mnie takim szczególnym wydarzeniem, dlatego że na nim nastąpiło takie moje pierwsze otwarcie się na Kościół. Dzisiaj stoję po tej stronie organizatorskiej, dzisiaj jestem animatorem młodzieży, od Paradiso to wszystko się zaczęło, dlatego Paradiso jest dla mnie takim szczególnym czasem do spotkania z młodzieżą i Bogiem, gdzie po prostu spotykamy się na Świętej Górze w Gostyniu, czyli w miejscu mi również bardzo szczególnie ważnym. Przez tę wspólną modlitwę i wspólną zabawę, po prostu odkrywa się na nowo Boga i na nowo siebie oraz drugiego człowieka.


Red: Które z kolei jest dla was to Paradiso?


Agata: Moje czwarte.


Eryk: Moje tak naprawdę drugie.


Red: A moje pierwsze.


Agata: To mam nadzieję, że będzie kolejne.


Red: Dobrze, jesteście w Duszpasterstwie Strych, świetna nazwa, skąd się wzięła wasza wspólnota?


Eryk: Dobrze, to jest wielka radość, bo nasza wspólnota nie ma jeszcze roku. Ona powstała po zeszłorocznym Paradiso.


Agata: Ona też głównie uformowała się dzięki Paradiso.


Eryk: Tak, tak. Bo zawsze było tak, że na Paradiso zbierała się jakaś młodzież na Świętej Górze, przygotowywała to Paradiso, a potem się rozchodziła. A w zeszłym roku się zdarzyło, że ta młodzież, która się zebrała, wspólnie stwierdziła, że chcemy założyć grupę i chcemy działać tu tak naprawdę przez cały rok nie tylko do Paradiso, chociaż to jest również bardzo ważne. No i właśnie utworzyła się grupa. Naszym duszpasterzem od samego początku został ksiądz proboszcz Michał Kulig, który jest tutaj proboszczem i jest naszym najbliższym współpracownikiem po stronie Kongregacji. Nazwa Strych nie jest absolutnie przypadkowa, oczywiście zasięgnięta z historii Świętego Filipa Neri, bo jak może być inaczej w Kongregacji Świętego Filipa Neri na Świętej Górze w Gostyniu. Wzięło się to stąd, że Święty Filip Neri zrzeszał młodzież w Oratorium, z początku robił to we własnym pokoju, ale w pewnym momencie tej młodzieży zaczęło się robić coraz więcej. I gdy zaczęło się ich robić coraz więcej, wiedział, że musi to rozwiązać w jakiś inny sposób, więc postanowił stworzyć Oratorium, już tak oficjalnie. Udostępniono mu co? Strych. Stąd pojawiła się właśnie nazwa Strych. Może jest to drugie miejsce, w którym Święty Filip Neri gromadził młodzież i teraz na wzór Świętego Filipa Neri, my chcemy się gromadzić jako młodzież na wzór tej Filipowej wspólnoty. Modlić się razem, wspólnie pracować, bo oni również to robili, ale u podstaw również wspólnie odkrywać Słowo Boże, czy jeździć na wspaniałe wyjazdy.


Red: Okej, czyli macie jakieś regularne spotkania? Co na nich robicie, jak wyglądają?


Agata: Tak mamy regularne spotkania, staramy się.


Eryk: Ja zawszę mówię, że mamy różne typy spotkań. Z góry umawiamy się co będziemy na tym spotkaniu robić. Czy to będzie spotkanie organizacyjne, jeżeli mamy spotkanie organizacyjne to od początku wiemy, że będą tam jakieś ciastka, usiądziemy, na początku, pomodlimy się a potem przejdziemy do takich spraw na zasadzie ustalania, ponieważ jako duszpasterstwo bardzo dużo działamy. Mamy tematy związane z na pewno współpracą z dziećmi. Nasz ksiądz duszpasterz jest bardzo “pro dziecięcy w Kościele”. Chcemy go bardzo w tym wspierać. Pracujemy z dziećmi, przygotowujemy dla nich przedstawienia, opiekujemy się Mszami Świętymi z udziałem dzieci na Świętej Górze o 10:30 w każdą niedzielę. Ta praca z dziećmi jest naprawdę kluczowa w naszym przypadku, ale bierzemy udział we wszystkich tak naprawdę większych wydarzeniach organizowanych na Świętej Górze. Przygotowujemy festyny, sami też swoje stanowisko często mamy na festynach. Na przykład gdzie sprzedajemy lemoniadę czy jakieś pyszne ciasteczka.


Agata: Podsumować można to zdaniem, że gdzie nas potrzeba, tam jesteśmy. Tam staramy się pomóc, nieść naszą radość, naszą pomoc i dawać radość innym też pokazywać to, że osoby wierzące nie muszą być nudne. My jako duszpasterstwo, już prawie 50-sięcio osobowe dajemy sobie radę, funkcjonujemy, jesteśmy wszyscy razem i cieszymy się z tego, że możemy obcować z Chrystusem.


Eryk: Wracając do typów spotkań, bo od tego wyszliśmy. Mamy spotkania organizacyjne, na których ustalamy właśnie to wszystko, tam również włączamy nowe osoby do wspólnoty, integrujemy się, na tym one mają polegać, żeby to były takie luźne spotkania. Mamy spotkania typowo modlitewne. Na przykład rozważania Pisma Świętego. One skupiają się na medytacji, na początku czytamy, potem jakiś ksiądz przygotowuje wprowadzenie, nie musi to być nasz duszpasterz, żeby była jakaś różnorodność. Wysłuchujemy tego wprowadzenia i przechodzimy do medytacji i te spotkania potem kończymy dzieleniem. Na pewno jest to niesamowicie owocne i niesamowicie ważny czas dla naszej wspólnoty. Mamy spotkania wyjazdowe, gdzie wspólnie wyjeżdżamy. Mieliśmy kilka razy okazję być w górach, ale mieliśmy też okazję być w Wolsztynie na takim evencie zrzeszającym wspólnoty. Także działamy w bardzo wielu płaszczyznach i dlatego tak głęboko myślę, że ten podział jest zbudowany.


Red: Dobrze, teraz zmieńmy trochę temat. Jesteście młodzi. W obliczu kryzysu, który trwa obecnie w Kościele, gdzie na linii Kościół - młodzież nie jest za dobrze, jaki macie pomysł, aby Ci młodzi ludzie wrócili do Kościoła, żeby wrócili do Boga. Jak ich zachęcić, ale nie taką młodzież co jeździ na Paradiso, ale taką, która jest na peryferiach.


Agata: Wydaje mi się, że my swoim życiem powinniśmy pokazywać, że warto jest wierzyć, to po pierwsze. Bo zachęcić oczywiście można każdego, ale jeżeli ktoś jest uparty i zatwardziały i nie chce to, chociaż żebyśmy zaproponowalibyśmy mu złoto całego świata to on i tak się nie zgodzi. Więc mi się wydaje, że my swoim życiem powinniśmy pokazywać, że naprawdę warto jest wierzyć. I bądź co bądź tym sposobem ich nakłaniać, bo nie ma co przekonywać kogoś na siłę.



fot. Magda Karolczak


Eryk: Znaczy wiesz, wydaje mi się, że jeżeli byłaby na to pytanie jedna odpowiedź, to nie siedzielibyśmy tutaj, tylko przed jakimś Zgromadzeniem Biskupów i im to właśnie recytowali, i Oni by to wdrożyli w życie. Myślę, że taki plan nie jest teorią Kościoła, że to jest coś co powinno po prostu się dziać. Inaczej, plan to jest duże słowo. My powinniśmy po prostu tak jak Agata powiedziała - Żyć Kościołem. Tak młodzi, jak i starzy i każdy po prostu gdzieś na swój własny sposób, oryginalny, ale zgodny ze wszystkimi prawami, przepisami, dogmatem.

I tak jak każdy jest różny, ale każdy z nas może wskazać swoją wiarę, świadczyć o swojej wierze, to, to jest chyba ta droga, żeby tę młodzież przybliżać. Jak wiemy Kościół jest w tzw. “zarządzaniu kryzysowym” od samego powstania, więc chyba nie da się tak zrobić, żeby zrobić wielki boom, Paradiso, my będziemy jeździć, pokazywać, wszystkim świadczyć i całe miejscowości nam przyjadą. Obawiam się, że to niemożliwe.


Red: Co masz na myśli mówiąc “zarządzanie kryzysowe od samego powstania”?


Eryk: Widzisz, wczoraj miałem okazję o tym rozmawiać, więc mogę to przytoczyć. Z bardzo mądrą osobą o tym rozmawiałem. Mamy Wielki Czwartek, ustanowienie Eucharystii, święcenia tak naprawdę, a tu już Judasz w pierwszy dzień świętokradczo przyjmuje Komunię. Kolejnego dnia mamy Wielki Piątek i wszyscy neoprezbiterzy, dzień po święceniach, uciekają. Przez najbliższe dni wypierają się Jezusa, kłamią. Zarządzanie kryzysowe.


Red: Wiesz, Kościół tworzą ludzie słabi. Nie jesteśmy silni.

Eryk: Znaczy, Paradiso, właśnie dlatego są warsztaty, wiadomo jest to dla nas element radości, zabawy itd, ale my na Paradiso głęboko wierzymy w to, że Pan Bóg uzdalnia powołanych a nie powołuje uzdolnionych. My w to bardzo głęboko wierzymy i dlatego na Paradiso chcemy tutaj działać, żeby każdy młody mógł odkryć ten talent, odkryć swoją rolę w Kościele, bo nieważne czy jest to warsztat plastyczny, muzyczny, teatralny czy sportowy. Każda z tych ról może znaleźć realne zastosowanie w Kościele.


Agata: Tak, i ważne jest, abyśmy to wszystko co robimy, robili na chwałę Bożą. Żeby to wszystko przybliżało nas do celu, jakim jest zbawienie.


Red: Czyli to jest taka wasza recepta na naprawę stosunków na linii Kościół - młodzież.


Eryk: Znaczy ja myślę, że tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Najważniejszą rzeczą, żeby naprawić w ogóle w przyszłości, mówię o przyszłych latach, stosunki młodzież - Kościół byłoby naprawić stosunki dorośli - Kościół. Młodzież, chociaż jak bardzo buntownicza by nie była, musi skądś czerpać. Jeżeli nasi dorośli są pobożni, tacy nie bogobojni tylko pobożni, bo chodzą do Kościoła, to jest taka pobożność sucha, no to jakiego zainteresowania młodych mamy oczekiwać?


Red: Dziękuję wam bardzo!



Refleksja na dziś


Czym dla mnie jest wspólnota? Czy wstydzę się wyznawać swoją wiarę? Wszyscy jesteśmy posłani, aby głosić Dobrą Nowinę, nie wstydźmy się Chrystusa! Żyjmy tak, aby pokazywać Go w naszych codziennych czynach, bądźmy przykładem dla innych przez całe nasze życie. Paradiso to jedno z wielu możliwości, aby odnaleźć Boga w innych osobach, aby na nowo ujrzeć sens całego Kościoła.


Fotorelacja Paradiso 2022



#Paradiso #Młodzież #Arcybiskup #Grzegorz #Ryś #Wywiad

 

Poprzedni artykuł:

Na większą chwałę Bożą!


Źródło:

Zdjęcia użyte w artykule w tym okładka są autorstwa - Magdy Karolczak

 

MR

52 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Wspólnota