Nie pozwólcie nikomu ukraść swojej radości

Zaktualizowano: 12 sty

W trzecią Niedzielę Adwentu placówkę Stowarzyszenia Doktryny Chrześcijańskiej w Polsce w czasie krótkiej, nieformalnej wizyty odwiedził nowy Przełożony Generalny - Roberto Zammit wraz z bliskim współpracownikiem Filipem Bezziną. Poniższy wywiad to owoc wspólnej rozmowy przeprowadzonej z Robertem podczas spotkania, w którym uczestniczyli goście z Malty, członkowie prowadzący placówkę oraz młodzież uczęszczająca na spotkania.


Stowarzyszenie Doktryny Chrześcijańskiej


O SDC pisałem już w poprzednich artykułach. “Panie, niech cały świat pójdzie za Twoją Dobrą Nowiną”, czyli wywiad z Paulem Aquiliną, przełożonym placówki w Polsce oraz w artykule poświęconym pierwszemu Przełożonemu Generalnemu - Ewġenju Borg - "święty człowiek". W ramach przypomnienia SDC to świeckie maltańskie stowarzyszenie misjonarzy działających na całym świecie. Ich głównym zadaniem jest szerzenie i nauka Ewangelii wśród ludzi na wzór ich założyciela Świętego Jerzego Preci. SDC powstało w 1907 roku, a jego charakterystyczną nazwą często używaną na Malcie jest M.U.S.E.U.M, nie jest to przypadkowe określenie. Jak wiemy, w muzeum trzymamy cenne rzeczy, pamiątki czy skarby. Stowarzyszenie ma trzymać w sobie skarb, jakim jest nauka i duch Ewangelii.


[Rozmowa przetłumaczona z języka angielskiego]

MR - Prowadzący
RZ - Roberto Zammit

MR - Opowiedz coś o sobie, czym zajmujesz się na co dzień ? Jak wygląda Twoje życie na Malcie?


RZ - Jak wiecie, w Stowarzyszeniu jesteśmy świeckimi ludźmi, dlatego też pracujemy jak wszyscy, aby zarabiać własne pieniądze, ale co ważniejsze dawać świadectwo innym. Ideą, pomysłem założyciela Jerzego Preci było, abyśmy byli świadkami dla innych ludzi na świecie. Osobiście, to była taka jedna z ważniejszych rzeczy, która ściągnęła mnie, zachęciła, aby dołączyć do Stowarzyszenia. Dlatego, gdy byłem w Waszym wieku, zdecydowałem się zostać nauczycielem. Po uczelni zacząłem uczyć w szkole podstawowej i przez ostatnie trzy lata pracuje jako wicedyrektor, mając możliwość pracy, komunikacji, przebywania z kolegami, którzy również są nauczycielami w szkole, z uczniami (czyli ok. 500 osób) i oczywiście z ich rodzicami. Pracuje od 7:30 do 14:30. Potem normalnie idę do domu, szkoła znajduje się bardzo blisko, około 10 minut. Następnie po pół godziny / godzinie jadę do Domu Generalnego Stowarzyszenia, gdzie pracuję.


A czego uczysz w szkole?


My na Malcie jako wicedyrektorzy nie uczymy.


A wcześniej?


Byłem nauczycielem tych młodszych uczniów. Na Malcie skoro jesteś w szkole podstawowej, masz swoją klasę. Uczyłem matematyki, angielskiego, maltańskiego...


Nawiązałeś do Stowarzyszenia i właśnie jak rozpoczęła się Twoja przygoda z SDC?


Mieszkałem w takiej wiosce, gdzie ogólnie nie było jeszcze Stowarzyszenia. Pamiętam, że pewnego dnia proboszcz w naszej wiosce, powiedział, że Stowarzyszenie będzie wysyłać członków, aby rozpoczęli działanie u Nas. Miałem czternaście, piętnaście lat w tamtych czasach i nic nie wiedziałem o Stowarzyszeniu. I właśnie moi koledzy w szkole, w gimnazjum chodzili w innych wioskach (a więc mieli stowarzyszenie SDC). Przyszli nawet do szkoły z tym znaczkiem - Słowo Boże Stało się Ciałem. A ja zupełnie nic o tym nie wiedziałem, zapytałem co robią, czym się zajmują w tym stowarzyszeniu, nie mogłem dokładnie zrozumieć co oni tam robią w tym SDC. Nawet o Świętym Jerzym Preca zupełnie nic nie wiedziałem. Członek, który rozpoczął prowadzenie placówki SDC w mojej wiosce ogłosił na ambonie, że będziemy mieć spotkanie i również będziemy grać w piłkę nożną. A kiedy usłyszałem, że będziemy grać w piłkę, to mnie to bardzo zainteresowało, nie interesowało mnie nic o Bogu, po prostu chciałem grać tylko w piłkę. A więc idę. I poszedłem. Tak po prostu. [śmiech]



Przypinka, o której wyżej mowa - "Słowo Boże Stało się Ciałem"


Takie typowe młodzieńcze podejście.


Tak. Rok, maksymalnie półtora roku później przełożony placówki w wiosce zapytał mnie, czy chciałbym zacząć prowadzić jakąś małą grupę, młodszych dzieciaków, które również uczęszczały do placówki. I w rzeczywistości moja przygoda w SDC tam się właśnie zaczęła. To coś innego niż po prostu gra w piłkę.


Kilka miesięcy temu zostałeś Przełożonym Generalnym - spodziewałeś się tego ? Właśnie jak zareagowałeś na ten fakt, bo z pewnością zaczynając swoją historię ze Stowarzyszeniem nie myślałeś, że zostaniesz przełożonym ?

Myślę, że ty już wiesz, znasz odpowiedź na to pierwsze pytanie. [śmiech]


Ja mam odpowiedź, ale chciałbym poznać Twoją. [śmiech]


Nigdy nie myślałem o tym, że zostanę Przełożonym Generalnym. Mieliśmy kapitułę Generalną, w której decyduje całe grono o tym, kto, jak i co. Filip był również jednym z delegatów, czyli tak jakby kandydatów z członków Stowarzyszenia.


[Filip, czyli Filip Bezzina, bliski współpracownik Przełożonego Generalnego, który wraz z Nim odwiedził placówkę w Polsce].


Było nas trzydzieści osób. I skoro są wybory odczułem, że ta sprawa, wybór może przypadnie na mnie.


[Sposób wyboru Przełożonego Generalnego możemy porównać do sposobu wyboru papieża, który odbywa się poprzez konklawe, należy otrzymać dany proc. głosów, dlatego przeprowadza się głosowanie po głosowaniu].


Kiedy potem zostało zdecydowane i zadeklarowane, że jestem przełożonym, to miałem tak jakby mieszane uczucia. Na początku, na pewno czułem strach, bałem się, w sensie, że jak teraz może być, jak będę mógł kierować tym wszystkim, czy dam radę ? A z drugiej strony, czułem, że Pan Bóg kocha Stowarzyszenie, a więc On na pewno mi pomoże, że nie jestem sam, nie tylko z powodu, iż Bóg jest z nami, ale z powodu, że jest dużo innych członków, którzy pomagają Stowarzyszeniu. A potem miałem taką inną myśl, która mi pomogła, że przejdę przez to powołanie dzień po dniu. Nie wszystko na raz. Tylko dzień po dniu.


Z czym wiążą się obowiązki Przełożonego - inaczej mówiąc jak to wygląda “od kuchni”?


Pierwsze to zadbać o Stowarzyszenie, zapewnić, że nasza reguła jest przestrzegana przez członków. Aby nie być tylko znakiem jedności wśród nich, ale również samemu pomagać, czynić tak, aby była jedność pomiędzy członkami, a także im pomagać. A potem jest inny obowiązek i nie wiem, czy będzie to zrozumiałe, o co chodzi: Przełożony Generalny za pomocą najbliższych współpracowników czyni to, co kazała czynić kapituła Generalna. Kapituła Generalna daje tak jakby kierunek, co będziemy robić w przyszłości. I to musimy robić, wykonać.


[Kapituła Generalna jest najwyższym autorytetem w Stowarzyszeniu, który mówi co trzeba zrobić albo w którym kierunku iść].


Będąc tu w Polsce, a także odwiedzając różne placówki, chociażby na Malcie czy ostatnio w Londynie, dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy społecznościami?


Tak, zanim zostałem przełożonym generalnym, byłem asystentem Przełożonego Generalnego Natalino. A więc w przeciągu tych siedmiu lat, gdy byłem asystentem, odwiedziłem wszystkie placówki SDC na świecie. A różnice są kulturowe. Kiedy chodzi o te najważniejsze, najbardziej podstawowe sprawy, duch jest podobny, ten sam i to nie jest coś, co jest wymagane, ale jest również ważne. Bo dlatego nazywamy je Stowarzyszeniem, duch musi być podobny, musi być ten sam. Mimo że mamy różnice kulturowe wynikające z powodu, iż mieszkamy w różnych krajach, ale duch musi być ten sam. Na przykład, gdybym zadał to samo pytanie, co zadałem Wam wczoraj “Dlaczego przychodzicie tu na spotkania?” w innych placówkach w Peru, w Australii czy w Kenii, najprawdopodobniej otrzymałbym te same, albo bardzo podobne odpowiedzi. I jest to znak, nie, że placówka idzie w dobrym kierunku, lecz to znak wewnętrznej satysfakcji. Znak, że wszystko idzie dobrze.


Uważam, że podobnie jest z wiarą, mamy tę samą wiarę, tę samą religię, lecz w zależności gdzie pojedziemy, to ta kultura wyznawania wiary jest inna.


Tak, tak jest właśnie, jak mówisz i chciałbym coś dodać do tego przykładu. W Stowarzyszeniu staramy się, postanowiliśmy być pokornymi ludźmi, jest to wszystko bazowane na podstawie Ewangelii. Pan Jezus wymagał od wszystkich pokory. Ale, mimo że jest wymagane od wszystkich, to w różnych krajach to doświadczenie pokazywane jest w różny sposób. I skoro jest taka podstawowa wartość, cnota - pokora, to musimy przeżyć, musimy pokazywać i żyć z taką pokorą, której wymaga Ewangelia.


A jakie masz zainteresowania, hobby?


Lubię relaksować się, kiedy mam czas, oglądać mecze piłki nożnej, spacery. Mieszkam bardzo blisko promenady, blisko morza i lubię tam chodzić, żeby odpocząć psychicznie, lubię czytać. Lubię bardzo dużo grać w piłkę, ale niestety nie grałem przez ostatnie dwa lata, nie z powodu Stowarzyszenia, ale z powodu pandemii.


W ostatnich dniach w Polsce spadł śnieg i raczej u Was na Malcie, to bardzo rzadki widok, choć jeśli pomyśleć, to u Nas ostatnimi czasy śnieg też jest rzadkim widokiem. I właśnie jak zareagowałeś, jak zobaczyłeś śnieg, zetknąłeś się z naszym klimatem ? Wychodzisz z samolotu i nagle jest wszędzie biało?


Roberto Zammit - Pierwsza rzecz, że jest przepięknie.


Filip Bezzina - Widzieliśmy pierwszy raz śnieg z okna samolotu, wszystko jest tutaj białe.


Roberto Zammit - Ale potem gdy wychodziłem z samolotu, to czułem taką zimną pogodę. [śmiech]


Zdjęcie wspólnie ulepionego bałwana.

Zadam Ci trochę inne pytanie, dotyczące wiary…co sprawia, że wierzysz w Boga, musisz mieć jakieś argumenty, które napędzają twoją wiarę, które są twoim motorem ?


Na początek, oczywiście urodziłem się w kraju, w którym obdarowują tym darem wiary. Ale, żeby dać odpowiedź na tak bardzo trudne, ciężkie pytanie w taki prosty sposób, w taki sposób bardzo osobisty, ponieważ jest to mój taki sposób - ja osobiście nie lubię wchodzić w argumenty o istnieniu Pana Boga, ale wierzę, że Bóg dał mi ten dar łaski, wiary i wierzę, że Pan Bóg miłuje ludzi. To jest to, co napędza mnie do przodu i daje mi siły iść naprzód, nawet kiedy mam trudny czas, ta rzeczywistość, że Pan Bóg kocha nas w taki niesamowity sposób. Każdego dnia próbuję zrozumieć trochę więcej, coraz więcej, co to znaczy - Bóg kocha nas, ludzi.


W ostatnich latach zauważono w Polsce spadek wiary, obecności młodzieży w Kościele. Jak to wygląda na Malcie czy jest podobnie ? Jak wygląda relacja młodzieży z Bogiem, Kościołem ?


Roberto Zammit - Sytuacja jest bardzo podobna. Czasami mamy członków, których rodziny wcale nie chodzą do Kościoła. Nie wymuszam, nawet nie staram się ich na siłę przekonywać, aby poszli. Z drugiej strony, kiedy jest okazja być z nimi, aby podać im świadectwo, daję im normalne świadectwo, bez robienia czegoś nienormalnego, dziwnego. Bo nasza miłość, nasze spojrzenie, nasze podejście do tych ludzi, którzy są niewierzący, oni to postrzegają jako podejście i miłość, jaką mogą dostać od Pana Boga. Jeśli my patrzymy na nich swymi oczami, oni sądzą, że również Bóg tak robi. Patrzymy z miłością, szacunkiem - oni mogą myśleć, że w ten sam sposób Bóg może patrzeć na nich.


Paulu Aquilina - Często doświadczałem tego, będąc w pracy, byłem obecny z ludźmi i widziałem, że Ci ludzie myślą, chociaż o tym. Myślą, skoro ja tu jestem.


Właśnie ważnym jest pokazywanie w swoich codziennych uczynkach, w tym, co robimy, miłość Boga i to też może zachęcić inne osoby aby za Nim poszły.


Wymuszanie, na siłę, z argumentami tak nie działa.


Znajdujemy się w okresie Adwentu, może masz swój sposób, aby ten okres dobrze przeżyć ? Czy u was na Malcie są jakieś szczególne tradycje z tym związane? [rozmowa przeprowadzona w czasie Adwentu]


To, co pochodzi z tradycji - najczęściej mamy wieniec. I właśnie kiedy pomyślałem o naszym dzisiejszym rozważaniu, refleksji, którą miałem poruszyć na końcu, to myślałem o Twoim pierwszym pytaniu…


No właśnie czy chciałbyś coś od siebie dodać na koniec ? [śmiech]


[śmiech] Dzisiaj celebrujemy trzecią niedzielę Adwentu. Jest to Niedziela Gaudete, Niedziela Radości. I chciałbym podzielić się z Wami taką bardzo krótką myślą.


Jak widzieliście dzisiaj czy wczoraj, kiedy byliście na mszy świętej, ksiądz nie był ubrany na fioletowo, lecz na różowo. I to z powodu, że teraz rozważamy radość. W czasie tego Adwentu ogólnie rozważam, co dokładnie daje nam radość, szczęście? Jeżeli wychodzę na zewnątrz i zaczynam przeprowadzać wywiady z ludźmi, najprawdopodobniej co mi odpowiedzą ? Co sprawia im radość ? Niektórzy od razu myślą o pieniądzach, że dają radość, samochód. Co jeszcze myślisz, co ludzie powiedzą, że czym jest radość?


W obecnych czasach to pewnie by ktoś powiedział o zdrowiu…


Bycie zdrowym. Na pewno te rzeczy są dobre, same w sobie, ale nie powinny być powodem naszej radości. Nasza radość pochodzi z refleksji, sprawy, że Bóg jest z nami. Zapraszam abyście rozważali, tę refleksję. Kiedy jesteś w szkole, kiedy grasz, kiedy bawisz się, kiedy wychodzisz na ulicę - Bóg jest z Nami. Nawet jeżeli jesteś chory lub przechodzisz trudne czasy - Bóg jest z nami.


A więc mogę być chory i czuć się źle i mimo tego, że czuje się źle, mogę nadal potwierdzić, że Bóg jest ze mną, Bóg jest z nami. To jest nasza wiara, to jest źródło radości. A więc mogę wyjść na zewnątrz i może być mi bardzo zimno, bo jest śnieg, mogę i muszę chodzić, podróżować, ale potem przypominam sobie, że Bóg jest ze mną tutaj, nawet w zimnie i to jest źródło radości.


A więc zachęcam was, abyście byli radośni. Nie traćcie tej radości. Jeśli coś kradnie waszą radość, jeśli coś albo ktoś próbuje zniszczyć tę radość - zatrzymaj go. Nie pozwólcie nikomu ukraść swojej radości. Chrześcijanie, katolicy, członkowie SDC nie mogą być w żaden sposób smutnymi osobami. Możesz mieć dużo pracy, możesz mieć różne przeciwności, wyzwania, ale nie pozwólcie, aby radość znikła.


#sdcmuseum #radość

 

Poprzedni artykuł:

Siłownia Duchowa


Linki odsyłające:

SDC M.U.S.E.U.M - strona główna

SDC M.U.S.E.U.M - polska

 

MR

71 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Wspólnota