Młodzi w Kościele

Do napisania tego artykułu przygotowywałem się już jakiś czas. Zdaję sobie sprawę, że temat, który chcę poruszyć jest jak stąpanie po cienkim lodzie, pod którym jest tylko przepaść. Jednak dostrzegam problem, zapewne nie tylko ja, który powoli zaczyna dotyczyć nas wszystkich, a mianowicie - młodzież w polskim Kościele.


Od początku...


Zanim jednak zaczniemy rozpatrywać problem, należy spojrzeć na niego całościowo, zastanowić się, gdzie występuje. Dopiero później możemy myśleć nad ewentualnymi rozwiązaniami. Chciałbym poruszyć temat czegoś na wzór kryzysu, jaki zauważamy we współczesnym Kościele. Coraz to więcej młodych ludzi decyduje się na odejście od wspólnoty Kościoła, decydują się na życie bez niego, myśląc, że załatwi to wszelkie problemy. Niestety tak nie jest i nie będzie. Nie da się do końca określić dlaczego młodzież odsuwa się od Boga. Dostrzegamy niekorzystny proces laicyzacji , który polega prościej mówiąc na zeświecczeniu instytucji państwowych i społeczeństwa. Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie neguje całkowicie tego procesu, ponieważ posiada on swoje mocne strony, jak np. ograniczenie wpływu Kościoła na państwo ale i ma również te złe a mianowicie - nie zgadzam się jednak z całkowitym wyłączeniem Kościoła z życia społecznego. Z roku na rok liczba niewierzących stale rośnie. Spada również pozytywny stosunek do Kościoła. "Wedle badań IBRiS opublikowanych 15 listopada 2020 przez Rzeczpospolitą, w grupie wiekowej 18-29 lat pozytywny stosunek do Kościoła zadeklarowało zaledwie 9 proc. badanych, 47 proc. ma stosunek negatywny, a 41 proc. neutralny. W ciągu ostatnich 20 lat spadek deklaracji wiary w Boga u młodzieży wyniósł ok. 20 %, a spadek praktyk religijnych aż 50 %". Czym to jest spowodowane? Czy da się temu zapobiec? Te kwestie chciałbym dzisiaj poruszyć.


Trochę z historii...


Pokoleniem silnie wierzącym i ufającym Kościołowi są nasi dziadkowie, ogólnie mówiąc osoby starsze. Po rozmowie z kilkoma osobami, doszedłem do wniosku, że jest to spowodowane czasami w jakich żyli i wychowali się. Wówczas Kościół był autorytetem, a Bóg jedyną ucieczką podczas wojny. Ideały, cechy jakie pielęgnowali przez lata, utkwiły w nich aż po dziś dzień. Dlatego ich zapatrzenie w Kościół w większości jest nadal takie samo – bez wad. Nie możemy mieć im tego za złe. Zgadzam się, że niestety wciąż panuje fałszywe przekonanie, iż wiarę katolicką przynajmniej w Polsce "wysysa się z mlekiem matki". To już dawno się skończyło. W dzisiejszych czasach trzeba stać się Katolikiem. Nie jest to już "umiejętność" wrodzona a nabyta. W Polsce zauważam pewne w moim odczuciu złe zjawisko - albo jesteś "po prawej", albo "po lewej". Niedawno Papież Franciszek podczas niedzielnej mszy w święto Zesłania Ducha Świętego, powiedział:


"Dzisiaj, jeśli posłuchamy Ducha Świętego, nie będziemy się koncentrowali na konserwatystach i postępowcach, tradycjonalistach i innowatorach, na prawicy i lewicy, (bo) jeśli takie są kryteria, to znaczy, że w Kościele zapomina się o Duchu Świętym"

Cofnijmy się jeszcze o paręnaście lat wstecz. Czasy pontyfikatu Jana Pawła II można powiedzieć ,że były okresem zauważalnej fascynacji młodzieży papieżem . Młodzież wręcz uwielbiała papieża, kochała go i naśladowała. Gdzie jest teraz po tych ludziach ślad? Błędnie można stwierdzić, że dzisiejsza młodzież jest zepsuta, wręcz przeciwnie – w młodych ludziach płynie wielki potencjał. Problem leży gdzie indziej, a jest nim coś na wzór “przemiany” wiary w dzisiejszym polskim Kościele.


Fałsz i zakłamanie


Sam jestem osobą młodą, pokoleniem Z, Post-Millenialsem. Dlatego wypowiem się jako “My” - młodzież, która nie lubi fałszu, zakłamania. Staramy się od niego dystansować. Możemy powiedzieć, że młodzi ludzie od zawsze byli wyczuleni na te kwestie i z tym dyskutować raczej nie można. Jakiś czas temu podczas Włoskiej Konferencji Biskupiej , Papież Franciszek z "nutką ironii" powiedział:

"Gdy przyszedłem tutaj, nasunęła mi się brzydka myśl: czy jest to zgromadzenie biskupów czy wybory najpiękniejszego biskupa?". - Włoska Konferencja Biskupia (CEI) 24 maja 2021 rok

Tak niestety to wygląda, a resztę zostawiam do własnych przemyśleń.


Świat idzie do przodu...


Jest to kolejna kwestia, którą warto poruszyć przy tym temacie. Często mówię, że postęp technologiczny w jakimś stopniu odsuwa nas od Boga. “Ściera naszą wiarę”. Bo jak to stwierdził Hawking w fizyce nie ma już miejsca na Boga. Ja jednak uważam, że nauka odpowiada na pytanie "JAK?", a religia "KTO?". Szeroko posuwający się konsumpcjonizm, materializm czy relatywizm sprawiają, że stajemy się samowystarczalni a co za tym idzie nie potrzebujemy Boga, bo przecież sami sobie damy radę. Młodzież we współczesnym Kościele dostrzega coś na wzór “starego dziadka podpartego o laskę”. Czy jest to błędne przekonanie? Po części tak, ponieważ w naszym społeczeństwie utwierdziło się przekonanie, że Kościół to inaczej mówiąc średniowiecze z żelaznymi zasadami. Jednak tak do końca nie jest. Wielu, że tak ich nazwę “przedstawicieli” Kościoła wchodzi coraz to bardziej w świat internetu, social mediów, tworząc content, który na potrzeby tego artykułu nazwę “nowoczesnym Kościołem”. Obecnie na YouTubie znajdziemy setki jak nie miliony materiałów poświęconych wierze, rozważaniach - one są naprawdę świetne. Znajdziemy tam wielu "nowatorskich twórców", którzy w sposób nowoczesny, zgoła odmienny do jakiego przywykliśmy - próbują przekazać wartości. Czy trafia to do młodego pokolenia? Z pewnością tak, ale za mało. Ktoś jednak jako przykład może powołać się na "spotkania młodzieżowe" typu Lednica - bo przecież jest tam młodzież. Racja, nie neguje tego, ale skupmy się na osobach odrzuconych, które cały czas szukają zrozumienia. Nie możemy w kółko tylko i wyłącznie skupiać się na sobie, naszym środowisku. Należy się otworzyć na innych, nie tylko zaprosić ich do siebie ale do nich WYJŚĆ.


“Afery i aferki”


Każda z afer, w której główną rolę gra Kościół Katolicki odbiera mu wizerunek w oczach młodego pokolenia. Niestety nie mam aż takiej mocy sprawczej, aby rozwiązać ten jakże ogromny problem, który narodził się wewnątrz instytucji jaką jest Kościół, na pewno nie sam. Musimy zrobić to my jako wspólnota Kościoła, bo kto jak nie my go tworzymy. Nie będę ukrywał, ale każda to nowa informacja o kolejnych skandalach, “aferach majątkowych” budziła we mnie złość. Ale to nie jest rozwiązanie, przemoc niczego nie załatwi. Kiedyś pewien znajomy powiedział mi - "czemu się denerwujesz, Ci ludzie to nie Kościół, oni nie należą do Kościoła, ponieważ Kościół to wszystko co dobre, bo stworzył go Bóg". Zgadzam się z tym, ale niestety takim tłumaczeniem nie możemy uciekać od problemu, który zdaje się powiększać. Musimy raczej stawić temu czoło, przysłowiowo “wziąć go na klatę”. Gniew, strach w obliczu czegoś co nam przeszkadza, denerwuje nas jest raczej normalny, ale nie powinien nami rządzić, targać naszymi emocjami. Powinniśmy umieć kontrolować nasze słowa, ruchy. Złość w tym przypadku jak wcześniej powiedziałem nic nie da, jedynie pogłębi konflikt, który jest już wystarczająco głęboki. Kolejnym takim aspektem, na który warto zwrócić uwagę przy omawianiu tego punktu jest fakt, kiedy to pewne grupy społeczne chociażby osoby o innej orientacji atakowane są przez część środowisk w tym między innymi katolickich. Czy jedno z przykazań miłości nie mówi:

“Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” Mk 12:31

Resztę pozostawiam do własnych przemyśleń...


Państwo a Kościół


Mówiąc o tym temacie nie sposób nie zahaczyć o temat państwa, które w naszym przypadku jest silnie związane z Kościołem. Dostrzegam, że jest to kolejna przeszkoda, która również po części stoi na drodze poprawnych relacji młodzież - Kościół. Mówiąc wprost jest to jeden z najpoważniejszych problemów, ale co warto zaznaczyć nie jedyny. Zaczniemy jednak od początku. Cofnijmy się do czasu Soboru Watykańskiego II, kiedy to ustalono, że Kościół w swoim nauczaniu winien jest zwracać uwagę, aby księża, biskupi nie angażowali się politycznie. Jak zapewne dostrzegamy - tak to nie wygląda. Granica “współpracy” na linii państwo - Kościół już dawno została przekroczona. Relacje te zmierzają w złym kierunku, a jedyną receptą na wyleczenie jest rozdział Kościoła od państwa. To właśnie zauważa młody głos, który chce zostać wysłuchany. Kościół nie funkcjonuje poprawnie, kiedy idzie razem w parze z rządem. W 2016 roku Papież Franciszek udzielił dosyć ciekawego wywiadu francuskiej rzymskokatolickiej gazecie "La Croix", w której między innymi powiedział:


„Państwa muszą być świeckie. Wyznaniowe państwa źle kończą”. - Papież Franciszek, wywiad dla "La Croix" 2016 rok

Co za dużo to niezdrowo


Zauważam, że wiarę katolicką stara się za wszelką cenę wcisnąć w każdy aspekt życia społecznego, nie zważając na to czy dana osoba wierzy czy może wyznaje inne wartości. Jestem zdania, że im bardziej narzuca się komuś wiarę i wartości katolickie tym bardziej zniechęca to do jej odkrywania, wówczas proces laicyzacji gwałtownie przyśpiesza. Jakiś czas temu zastanowiło mnie, dlaczego w polskich szkołach lekcja religii koncentruje się tylko na tej jednej – katolickiej. Rozumiem fakt, że Polska jest krajem katolickim i logicznie myśląc lekcje skupiać się będą wokół jednej wiary, ale może warto coś odświeżyć i poruszyć temat innych wyznań, nawet poprzez prostą rozmowę o różnicach, spróbować odpowiedzieć na nurtujące pytania. Czy jest to aż taki duży problem? W porównaniu do innych nie, ale też dokłada swoją cegiełkę w całej układance.

Z młodzieżą trzeba inaczej!


Z pewnością mogę powiedzieć, że do młodzieży poprzez twarde regułki, książki się nie dotrze. Nie tędy droga. Młodzi potrzebują przykładu, świadectwa. Kogoś od kogo usłyszą, jak jest naprawdę. Potrzeba nam żywych świadków. Mając do wyboru encyklopedię a bezpośrednie spotkanie z kimś kto tą encyklopedię napisał - Co wybierzesz?


Ale czy wszystko takie jak się pisze?


Na koniec pozostaje ostatnie pytanie, czy wina leży tylko po jednej stronie? . Z pewnością nie. Jakiś czas temu w przestrzeni publicznej mogliśmy usłyszeć, że jak już “wypiszemy” się z tego Kościoła to będzie żyło nam się lepiej. Ale czy tak naprawdę będzie? A może to kolejny zabieg zagrania na emocjach młodych osób? Nie wiem co by było, ale wiem jedno – bez Boga nasze życie traci sens, a więc życie bez Kościoła, w którym ten Bóg właśnie mieszka utraciło już sens. Teraz każdy powie, ale przecież Kościół jest zły, Bóg jest wszędzie, po co nam Kościół! Niejednokrotnie to mówiłem, ale powtórzę raz jeszcze:

Każdy z nas powinien posiąść umiejętność rozróżniania dobra od zła i na jej podstawie potrafić odróżnić “Dobry Kościół” od “Złego Kościoła” .

Recepta na poprawną relację


Zanim wypiszemy sobie odpowiednią receptę, to zadajmy sobie pytanie, czy takowa istnieje? Czy jest możliwe zwalczyć ten problem, zacząć od nowa? Odpowiedzi jest kilka, najtrafniejsza moim zdaniem będzie - “I tak, i nie”. Nie zapomnimy tego co było, te wszystkie afery, skandale pozostaną czymś na wzór skazy na okładce. Ale na pewno istnieje możliwość odbudowania tej niezwykłej relacji. Ale do tego potrzeba silnej przemiany po obu stronach. Błędnie można ocenić, że mówię o zmianach w tym co głosi Kościół, nie! Ewangelii się nie zmieni. Dobra Nowina pozostaje ta sama przez lata. Mówię o "głębszych" zmianach, że tak nazwę "wewnątrz strukturalnych". Powiem więcej, dzisiejszy Kościół potrzebuje młodego głosu, bez którego wprost mówiąc marne ma szanse na dalsze przetrwanie. Wiara musi nadawać sens, nie może go odbierać.


"W Was jest nadzieja, ponieważ Wy należycie do przyszłości, a zarazem przyszłość do Was należy". - Jan Paweł II, I Światowy Dzień Młodzieży 1985 rok

Refleksja na dziś


Jaka jest Twoja relacja z Kościołem? Czy dostrzegasz potrzebę zmiany? Czy potrafisz rozróżniać, tym samym odróżniając dobro od zła? Nie pozwól “wymazać swojej wiary”, trwaj w niej, zaufaj Bogu. Pamiętaj, emocje jak złość, gniew niczego nie załatwią, ponieważ tutaj potrzeba dialogu, zrozumienia i szeroko idącej zmiany.

#młodygłos #przemiana #kościół

Poprzedni artykuł:

Duch daje życie


Źródło:

"Okładka artykułu"

"Sondaż - eKAI"

MR

82 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie