Jak pójść za Jezusem?

Wiele razy poruszaliśmy temat poznania Jezusa, zaufania mu, drogi jaką jest nasze powołanie. Podążaliśmy za umęczonym Chrystusem pod sam krzyż, patrzyliśmy jak umiera i jak zmartwychwstaje. Te wszystkie czynniki składają się można powiedzieć w jedną całość, są pewnymi wyznacznikami drogi Jezusa. Drogi, którą powinniśmy podążać każdego dnia. Dziś się postaram odpowiedzieć na to właściwe pytanie, czyli jak podążać za Jezusem?


Piękna, ale trudna droga


Na początku powinniśmy sobie powiedzieć, że droga, którą idzie Chrystus nie jest łatwa. Często napotykamy na niej przeróżne pułapki, “fałszywe znaki”, których jedynym celem jest zbaczenie nas z właściwej ścieżki. Podążanie tą drogą jest równoznaczne z naśladowaniem Jezusa, przyjmowaniem na siebie pogardy i cierpienia. Nie możemy jednak zapomnieć, że na końcu tej trasy czeka On, Ojciec umiłowany.


Zaprzyj się samego siebie...

Na to pytanie odpowiada nam również sam Chrystus. W Ewangelii św. Łukasza czytamy:


“Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” Łk 9:23

Zaprzyjmy się samego siebie, porzućmy nasze dotychczasowe życie. Weźmy na podobieństwo Jezusa nasz krzyż boleści, zmartwień, problemów i podążajmy. Nie uciekajmy od tego, może dla nas zwykłych ludzi ciężko to pojąć a co dopiero wykonać. Jak już wcześniej powiedziałem, nie będzie to łatwa droga wysnuta płatkami róż, można powiedzieć, że będzie to droga wysnuta kolcami, raniącymi nas na każdym kroku. Tymi kolcami będą nasi rówieśnicy, problemy. Tymi kolcami będzie wiara w Jezusa, która w obecnych czasach staje się coraz bardziej “obca” i “niezrozumiała” przez ludzi. To właśnie przez tą wiarę będziemy poniżani, prześladowani, wyszydzani. Ale jeśli to wytrwamy, przejdziemy pomyślnie tą drogę, to czeka nas największa nagroda, jaką jest życie wieczne u boku jedynego Ojca.


“podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników […] A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich.” Łk 21

Ale czy jest to powód do zmartwień? Nie! Bo Jezus dalej mówi...


“Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. a bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. […] Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.” Łk 21:13-19

Chrystus przez ten cały czas będzie przy nas czuwał, bronił nas. Będzie to dla nas niezwykle ważny czas, w którym będziemy mogli stanąć za Jezusem, nastawić drugi policzek. Niewątpliwie mogę powiedzieć, że te czasy już nastały...


Życie z Nim ma sens!


“Pewien człowiek posiadał piękny rubin, który pokazywał wszystkim wokół. Pewnego dnia klejnot wypadł mu z ręki, spadł na ziemię i pękł tworząc ryskę na swojej dotychczas gładkiej powierzchni. Jego właściciel załamał się, ale cały czas pokazywał go innym. Niestety nie otrzymywał już odpowiedzi - “Ale piękny rubin”, wszyscy mówili mu - “Wyrzuć go, nie przyda Ci się do niczego, spadł Ci, ma rysę”. Jednak człowiek ich nie posłuchał i pewnego razu udał się do artysty i rzekł:

-“Zrób coś proszę z tym rubinem, napraw go”

Po kilku dniach wrócił do niego z powrotem i zobaczył, że artysta w miejscu pęknięcia namalował różę.


Morał z tej krótkiej historii wypływa jeden. Rubinem jesteśmy my, nasze życie. Wiele razy doświadczamy upadku, na “naszej powierzchni” tworzą się rysy, którymi są zmartwienia, problemy, błędy. Jeśli będziemy zadawać się z niewłaściwymi osobami, nie będziemy podążać tą właściwą ścieżką, wówczas nasze życie nie będzie miało sensu. Lecz na przykładzie artysty widzimy, że z każdej rany może wyrosnąć coś dobrego. Tym artystą jest Jezus, jeśli upadniemy On pomoże nam wstać, jeśli zboczymy On pomoże nam zawrócić. Dlatego ważne jest wybranie odpowiedniej ścieżki i artysty.


Oni poszli za Chrystusem...


Dzisiaj tj. 9 maja obchodzimy wspomnienie beatyfikacji Świętego Jerzego Preci, o którym można było już przeczytać na łamach naszego bloga. On poszedł za Jezusem, zaparł się wszystkiego. Jego największym pragnieniem było, aby każdy podążał za Chrystusem i szerzył Ewangelię. Można śmiało powiedzieć, że się udało. Stowarzyszenie Doktryny Chrześcijańskiej, które za jego inicjatywą powstało w 1907 roku głosi Dobrą Nowinę na całym świecie aż do dziś. Święty Jerzy Preca nie jest jedynym, który odważył się pójść za Chrystusem. Wszyscy znamy całkiem niedawno beatyfikowanego Carla Acutisa, który jest nam bliższy czy to przez swój wiek, czasy w jakich żył. Dlatego i my pójdźmy drogą Chrystusa, naśladując Go i szerząc Jego Dobrą Nowinę.

[Dla zainteresowanych, na końcu artykułu umieszczę odnośnik do historii Świętego Jerzego Preci]





Refleksja na dziś


Zastanów się, gdzie idziesz. Spójrz na swoje życie i pomyśl czy ścieżka, którą właśnie podążasz jest właściwa? A może zbaczyłeś z niej już dawno temu i nie potrafisz wrócić? Nie załamuj się! Chrystus Cię szuka, ale ty też pragnij Go odnaleźć. Pomyśl, czy masz jakąś rysę, czy przeszkadza Ci ona? Pamiętaj, że Jezus jest artystą, który je zakryje. Na koniec zaprzyj się samego siebie, weź swój krzyż i podążaj w stronę życia...


#naśladowanie #droga

Poprzedni artykuł:

Powołanie drogą życia


Źródło:

"Okładka artykułu"

Święty Jerzy Preca

MR

29 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie